środa, 24 kwietnia 2013

Sezon na bujanie w obłokach.


      Kto z nas nie lubi bujać. Są tacy, którzy z takiego bujania czerpią sens życia lub nawet sposób na życie i nie mam tu na myśli polityków, lecz… lotników. Lotników naziemnych i podniebnych.
Wszyscy ci pasjonaci spotkali się w weekend na podkrakowskim lotnisku Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku Wielkim, aby oficjalnie zainaugurować sezon na bujanie w obłokach.
Jakież było wszystkich zaskoczenie, kiedy w sobotę 20.04 jak grom z jasnego nieba sfrunął nasz Pierwszy Orzeł Bielik, czyli Szanowny Pan Prezydent Bolesław Komorowski wraz ze świtą.
     Wizyta miała charakter przelotny, bo Prezydent jest człowiekiem wielce zalatanym i migiem musiał znaleźć się w Niepołomicach, gdzie czekał na niego do wsadzenia Dąb Prezydencki. 
     Krótka wizyta, tylko troszkę pokrzyżowała plany i tylko tym, którzy w swoich maszynach silnika nie mają i musieli poszybować ze swoją konkurencją na dzień następny. Natomiast te osoby, które wykazały się precyzją w lądowaniu odebrały nagrody i sezon na bujanie otwarły. 
    
     W piękną, słoneczną niedzielę, lotnisko opanowały całe rodziny. Tatusiowie z synkami, mamusie z córeczkami, a wszyscy razem z modelami. Było tego latającego ustrojstwa mnogość, o czym świadczy ilość rozegranych konkurencji o tajemniczo brzmiących nazwach: F1N, F3J/M, F1A/M,  S6A czy też FB.
    Atmosfera była wspaniała.  Uśmiech i radość królowały w tych dniach na lotnisku Aeroklubu Krakowskiego. Przyjemnie było widzieć, że można spędzać miło czas z dala od komputerów i hipermarketów. Gorąco polecamy i lecimy na obiad.


Bujanie w obłokach
Ten żółty pojazd dowozi linę pociągową.

Wszyscy rodzice wiedzą, że jak dziecko jest głodne to jest złe.


Dlatego na dzień dobry po kiełbasce z grilla.
Zawody balonowe.
Na miejsca...
   
gotowi...





Start !!!
Najważniejsze jest skupienie.
Ilość też ma znaczenie...
Od naszych modelarzy "koledzy" z północy mogliby się wiele nauczyć...

Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie :)

Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej Aeroklubu Krakowskiego


sobota, 23 marca 2013

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2013

    Wyruszyli po zmroku, aby w ciszy i w modlitwie przemyśleć siebie. Aby niosąc krzyż zrozumieć sens. Sens życia i śmierci, nauki i pracy. Sens miłości i oddania dla bliźniego.
   Ekstremalne warunki tego 50 kilometrowego marszu z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej w -10 stopniowym mrozie i w śniegu, mają pomóc to wszystko ogarnąć i odpowiedzieć sobie na pytanie: O co mi chodzi?

   Noc nie jest tu przeszkodą, ani przeciwnikiem. Noc, to sprzymierzeniec, pozwalający zatopić się w sobie samym. 
Ból, wyczerpanie, senność i chłód zbliża ich do Tego, który oddał za nich życie na krzyżu.
Idą całą noc, zatrzymując się na kolejnych stacjach drogi krzyżowej, pogrążając się w rozważaniach i modlitwie. I tak przez całą noc. 
Nad ranem, przed wschodem słońca pierwsi uczestnicy EDK docierają na miejsce szczęśliwi i miejmy nadzieję, że silniejsi w sobie.













 Jeszcze chwila modlitwy i zadumy...






 i możemy wracać do domu.




środa, 20 marca 2013

W marcu jak w garncu czyli wiosenny "Galicyjski kociołek"

       To stare i znane chyba wszystkim Polakom przysłowie ma wiele wspólnego z naszym (czytaj: Czerwonej Skarpety)  przepisem na niepowtarzalny "Galicyjski kociołek". Niektórzy pewnie pomyślą, że szkoda było takiej pięknej niedzieli na gotowanie. Tymczasem Czerwona Skarpeta właśnie w ten dzień wybrała się na poszukiwanie składników do swojej potrawy. I zdziwią się Ci, którzy podejrzewają nas o niedzielną wyprawę do supermarketu (tak, tak - to nowy, raczej przykry zwyczaj spędzania wolnego czasu przez sporą część społeczeństwa). My szukaliśmy naszych składników w terenie! 
I tu mała zagadka - kto wie, gdzie to jest?



 


Na pierwszy ogień wrzucamy do kociołka całkiem przyjemny widok, który nam się ukazuje po zdobyciu niewielkiego podejścia. W oddali majaczy sylwetka Babiej Góry, a u stóp przepaść! No bez przesady, powiedzmy- średniej wielkości przepaść :). Wszystko skąpane w blasku ciepłego, wiosennego słońca.
Dorzucamy szczyptę tajemniczości - co to jest?



Idąc zaśnieżoną dróżką zauważamy kamienno-ceglasty komin, który wzbudza w nas sporą ciekawość.







 Zmierzając w wiadomym już kierunku zwracamy uwagę na ślady zająca na śniegu. A może to Wielkanocny zajączek pomylił terminy?



 Dalej z zarośli wylatuje para sójek. Już wiemy, że to Wiosna nieśmiało zaczyna swoje harce po okolicy. Przed chwilą musnęła słońcem gałązkę, na której natychmiast zakwitły bazie.



 Ciepłym wiatrem strącała śnieg z uśpionych roślin, jakby chciała powiedzieć - jestem, już czas na przebudzenie.



Ale uwaga, teraz musimy do naszego kociołka dodać najważniejszy składnik, dzięki któremu potrawa nabierze niepowtarzalnego smaku i aromatu - dodajemy szczyptę dobrego nastroju. To pozwoli nam przez cały tydzień  wspominać piękne, niedzielne popołudnie.   

Poniżej kilka dowodów na to, że warto poszukać składników do swojego kociołka, aby był wyjątkowy i niezapomniany.    




Miejsce, które odwiedziliśmy i polecamy wszystkim, którzy pragną odpocząć od miejskiego zgiełku, to Uroczysko Tyniec. Aby tam dojechać kierujemy się z Krakowa ulicą Tyniecką, później odbijamy w lewo, w ulicę Bogucianka, aby po chwili skręcić znowu w lewo w ulicę Juranda ze Spychowa, którą docieramy do tablicy informującej o celu podróży. 







niedziela, 17 marca 2013

Apteka pod Orłem znowu otwarta.



Apteka powinna pomagać i tak też się działo do 1967 roku, gdy zrobiono z niej restaurację.
Od 16 marca 2013 roku "Apteka pod orłem" uczy - uczy o poświęceniu dla drugiego człowieka.




Obok Prezydenta stoi doradca Prezydenta, trzymają w ręku spisane słowa Prezydenta  
 Przemówienie prezydenta jest tłumaczone...
Ambasador wypowiedział ważne zdania w trzech językach
Rabin pomodlił się, tylko szkoda, że nikt tego nie tłumaczył.
Ambasador Niemiec w Polsce, Rüdiger Freiherr von Fritsch
Pani Urszula zaśpiewała kilka pieśni z getta.
Budynek apteki stał się wielkim ekranem,
na którym wyświetlano wizualizacje do pieśni śpiewanych przez Panią Urszulę
Koncert trwa, a już kolejka ustawia się do zwiedzania 
Dyrektor MHK, Michał Niezabitowski zaprasza i przedstawia.
Nasz Prezydent przejawił duże zaciekawienie wystawą
i Ambasador Izraela też.
Zwiedzający oglądali aż zblokowali.
Panie, które współpracowały z Tadeuszem Pankiewiczem odwiedziły dawne miejsce pracy.